niedziela, 12 października 2014

Rozdział 17

~Rose~ 

- Rose? Wszystko w porządku? - szybko starłam napis na lustrze.
- Tak - odwróciłam się do dziewczyny - Idziemy?
- Tak - powiedziała niepewnie przyglądając mi się. Olivia wyszła pierwsza, a ja zaraz za nią. Skierowałam się na stołówkę, gdzie zabrałam tylko mus jabłkowy. Ruszyłam w kierunku wyjścia i w jednym momencie stanęłam jak wryta. W drzwiach pojawił się Zayn. Przez chwilę staliśmy i patrzyliśmy na siebie. Czułam jakby czas się zatrzymał. Wpatrywałam się w jego oczy, które mimo odległości doskonale widziałam. Nawet nie wiem, w którym momencie mus wypadł mi z dłoni. Dzięki czemu oderwałam się od chłopaka. Szybko podniosłam opakowanie i skierowałam się w stronę wyjścia ze stołówki. Kiedy przechodziłam obok spojrzałam w jego oczy, które ukazywały ból. Mimo to, szybko oddaliłam się z miejsca nie odwracając się.

~Zayn~

Cóż, to chyba nie był dobry pomysł. Westchnąłem i skierowałem się w stronę stolika z moimi przyjaciółmi, o ile jeszcze mogę ich tak nazywać. Stanąłem przed nimi i uśmiechnąłem się niepewnie.
Pierwsza podeszła do mnie Liv, która przytuliła mnie z całych sił.
- Miło cię widzieć - wyszeptała do mojego ucha, przez co mocniej ją objąłem.
- Ej, ej kolego. To moja dziewczyna - zaśmiał się Dan. Podszedł do mnie i przytulił "po męsku".
- Cześć Zayn - podszedł do mnie Liam i po raz kolejny się przywitaliśmy. Spojrzałem na Jen, której oczy były barwy czerwonej.
- Jen? - zapytałem, na co ta się jedynie szeroko uśmiechnęła. Podeszła do mnie i właściwie to rzuciła mi się na szyję. Zaśmiałem się i mocno przytuliłem brunetkę do siebie. Odsunęliśmy się od siebie. Dopiero teraz zauważyłem jeszcze jednego chłopaka, który bacznie mi się przyglądał.
- Zayn, poznaj Fabiana - mój brat. Fabian, to Zayn nasz przyjaciel - przedstawiła nas Richardson. Uścisnąłem brunetowi dłoń i skinąłem głową.
***
Siedzieliśmy w ogrodzie nad stawem. Mieliśmy wolne popołudnie przez co mogliśmy spokojnie porozmawiać.
- Co się z tobą działo? - zapytała Olivia, wszyscy spojrzeli na mnie wyczekująco.
- Po tym jak, hmm... Po tym co się wydarzyło nie miałem odwagi się z wami spotkać. - wyznałem.
- Nikt się tego nie spodziewał - przyznała Jen - Jednakże to nie jest twoja wina. Każdy z nas by postąpił tak samo - na jej słowa wszyscy pokiwali głowami.
- Mimo wszystko to niczego nie zmienia - odezwał się Dan - my może byśmy tak właśnie zrobili, ale nie Rose. Ona wolała by żeby już ją skrzywdzili niż żeby miała zdradzić kogokolwiek z nas.
- Rose i jej pieprzone bohaterstwo - prychnęła Jennifer.
- Nie wiesz jak to jest stracić tych, którzy byli dla ciebie najważniejsi. - odezwałem się - Nawet nie wyobrażacie sobie ile razy chciała się poddać, tak po prostu. Kiedy to wszystko na nią spadło, wcale nie było jej łatwo, zapewne nadal nie jest. Jest zamieszana w coś czego nie chce.
- Ale nie powinna zrobić z siebie takiej pokrzywdzonej - upierała się przy swoim.
- Jen ma rację - usłyszeliśmy za plecami - Jak mogę robić z tego wszystkiego taki kłopot. Przecież to normalne, że ktoś każdego dnia próbuje cie zabić. Macie racje, ja bym za was własne życie oddała. Szkoda tylko, że to nie działa w drugą stronę. - Za nami stała Rose, we własnej osobie.

~Rose~

- Jen ma rację. Jak mogę robić z tego wszystkiego taki kłopot. Przecież to normalne, że ktoś każdego dnia próbuje cie zabić. Macie racje, ja bym za was własne życie oddała. Szkoda tylko, że to nie działa w drugą stronę. - wszyscy odwrócili się gwałtownie w moją stronę. Już mi nawet nie było przykro z tego powodu. Miałam wrażenie, że z dnia na dzień ci ludzie stają się mi coraz bardziej obojętni.
- To nie tak... - zaczął Dan.
- Wiesz, kiedy tutaj się zjawiłam po raz pierwszy obawiałam się, że będę sama. Nikt nie nie zaakceptuje. Jednak, gdy stanęliście na moje drodze cieszyłam się. Miałam wrażenie, że wreszcie ktoś jest podobny do mnie - inny. Jednak nawet tutaj muszę się wyróżniać. Szkoda tylko, że już nie ma nikogo kto byłby w stanie sprawić żebym czuła się inaczej. Szkoda tylko, że myliłam się w tak wielu rzeczach - mówiąc ostatnie zdanie patrzyłam w czekoladowe oczy, kiedyś powiedziałabym, że moje.Teraz są mi zupełnie obce.
***
- Czego my tak właściwie szukamy? - zapytał mnie Niall.
- Takiej wielkiej czarniej książki, którą jeśli dotkniesz to cie pierdolnie - warknęłam. Usłyszałam śmiech chłopaka, przez co na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
- Oj uważaj bo się przestraszę - wiedziałam, że przewrócił oczami. Usłyszałam, jakby strzał i odwróciłam się szybko. Zaczęłam się śmiać z tego co tutaj zobaczyłam. Blondyn leżał pod jednym z regałów, trzymając się za głowę. Podeszłam pod przeciwległą ścianę i podniosłam księgę, której szukaliśmy. Starłam z niej kurz i przyjrzałam się uważnie. Niby taka niepozorna a posiadała wielką moc. Podeszłam do chłopaka i podałam mu dłoń. Wstał na równe nogi, obrzucił mnie spojrzeniem.
- No co? - zapytałam.
- Ja myślałem, że ty żartujesz. - warknął, na co zaczęłam się śmiać.
- Poważnie mówiłam, a teraz co ty na to aby posiedzieć tu ze mną, szukając jakiś szczegółów na jej temat? - powiedziałam radośnie, na co spojrzał na mnie jak na idiotkę. - No proszę - zrobiłam minę szczeniaka. Westchnął.
- Dobra - mruknął za co przytuliłam go mocno.
- Dziękuję - zaśmiałam się i usiadłam przy stoliku. Zaczęliśmy przeglądać wszystkie dzienniki i tym podobne w poszukiwaniu jakiś głębszych informacji.
Po kilku godzinach trafiłam na coś ciekawego.
" Księga Upadłych to klucz do Księgi Archaniołów." - nagłówek wyglądał mniej więcej tak.
" 12 października 1659 r. 
Po raz kolejny rozmawiałem ze Stefanem, po raz kolejny nie usłyszałem nic co sprawiłoby, że posunę się dalej z poszukiwaniami. Księga Archaniołów została ukryta przez samego Gabriela. Wiedział, że znajdzie się ktoś kto będzie chciał ją odnaleźć. Nie jestem sam. Co druga istota próbuje ją odnaleźć. Jednak mam coś, czego nie ma nikt inny. Mam księgę Upadłych" 
- Masz coś? - zapytał mnie.
- Nie, raczej nie - odpowiedziałam po chwili. Szybko schowałam dziennik do torby.
- Jest już po północy, może sobie na dziś odpuścimy? - zapytał z nadzieją w głosie. Wstałam z siedzenia i z uśmiechem podeszłam do niego.
- Mam już dość, ledwo na oczy widzę - mruknęłam na co chłopak się zaśmiał. Przetelepotowaliśmy się z biblioteki. Nie była to zwykła biblioteka, wstęp do niej mieli jedynie nie liczni. Sama nie wiem jak tam weszłam ale ważnie się się udało.
- A powiedz mi dlaczego jej tak po prostu nie otworzysz i nie przeczytasz? - zapytał.
- Bo widzisz Horanku, jeśli bym to robiła, to tak szybko by mnie nie było, jak szybko bym ją otworzyła - powiedziałam.
- To znaczy?
- Tak szybko by mnie zabiła - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam.
- Uśmiechasz się?  - zdziwienie na jego twarzy jeszcze bardziej mnie rozbawiło.
- Spójrz każdego dnia walczę o przetrwanie, a dzięki niej tak szybko mogłabym przestać martwić się o cokolwiek. - wyjaśniłam
-  To po co to robisz?
- Każdy z nas ma jakiś cel w życiu, do czegoś zostaje powołany. Ja najwidoczniej muszę odnaleźć to na czym każdemu z nich zależy.
- I to właśnie w księdze jest do tego klucz - pokiwałam głową.
- Nic nie jest takie, jakie nam się wydaje.

~Jennifer~

Siedziałam na parapecie w swoim pokoju i spoglądałam w gwiazdy. Tyle rzeczy wydarzyło się w tym miesiącu... nagle zdałam sobie z czegoś sprawę. Przypomniały mi się słowa Rose. Każdego dnia walczymy o życie, a ona kilka dni temu uratowała moje. Nagle do moich nozdrzy dotarł metaliczny zapach. Wyszłam z pokoju i poszłam do ogrodu. Zaciągnęłam się smakowitą wonią i podążyłam za nią. Z każdym krokiem zapach stawał się coraz bardziej intensywny. Zatrzymałam się na chwilę, ponieważ poczułam jak kły wysuwają się z moich trójek. Przejechałam językiem po zębach, a woń się nasiliła. W gardle mi zaschło, a oddech przyśpieszył. Nagle usłyszałam czyjeś krzyki, więc pobiegłam w stronę przeraźliwych wrzasków. Kiedy dotarłam na miejsce zobaczyłam, że Monic leżała na ziemi, a jakiś mężczyzna wbijał w nią srebrny nóż, ale mój zwrok utkwił w ranach, z których sączyła się krew. Odgoniłam jednak coś co mnie do krwi ciągło i podbiegłam do nich. Odepchnęłam mężczyzne, który spanikowany spojrzał na mnie.
- Zostaw. Ją.-warknęłam przez zaciśnięte zęby.
- Wampiry nie mogą przebywać w niebie!-krzyknął odsuwając się powoli.
- Ja nie jestem wampirem kochany...-chwyciłam za sztylet.- A ty za to nie jesteś żywy.-wbiłam nóż prosto w jego serce.
Słysząc jego ostatni jęk podbiegłam do Monic. Podniosłam jej głowę i położyłam na kolana.
- Spokojnie Monic...-mruknęłam i położyłam dłoń na jednej z ran.
Poczułam na skórzę jej ciepłą krew, a suchość w gardle zwiększyła się trzy krotnie. Zignorowałam fakt, że miałam ochotę wyssać jej krew i wypowiedziałam cicho kilka słów, a z rany przestała się sączyć czerwona ciecz. Nagle usłyszałam wołanie mojego imienia. Odwróciłam się w jego stronę i zawołałam, aby mi pomógł.
- Jen! Jen!-podbiegł do mnie Fabian.- Słyszałem, że nie wiesz co zrobić i prosisz o pomoc...-przyklęknął obok Monic.
- Czekaj... jak to słyszałeś? Przecież mam barierę.
- Mniejsza o to! Zawołam Victorius'a...
- Nie zostawiaj mnie samej... ja... nie mogę... się... opanować...
- Nie mam zamiaru, zawołam go przez myśli.-powiedział i przymknął oczy.
Po sekundzie dyrektor pojawił się z Zayn'em i Liam'em. John spojrzał na mnie z przerażeniem, a Liam odciągnął od rannej. Malik wraz z moim "bratem" przenieśli się do skrzydła szpitalnego. Ujrzawszy swoją ręke pragnienie ponownie wróciło.
- Jennifer, wszystko w porządku?-spytał, a ja pokręciłam głową.- Przenieśmy się do mojego gabinetu.-chwycił nas za dłonie, a po chwili byliśmy już owym pomieszczeniu.- Powiedz, czujesz pragnienie?-skinęłam głową.- Urok słabnie...-wymruczał.- Reszta twojego wampirzego ja będzie się uwolniało z czasem.
- Co to znaczy?-zapytał mój chłopak.
- Umiejętności takie jak latanie, siła, szybkość i doskonały wzrok, tak jak i węch pojawi się, ale pragnienie, które było tłumione przez urok nasili się.
- A czy moje wspomnienia powrócą?-spytałam z nadzieją w głosie.
- Nie wiem tego. Zostały one wymazane lub zapieczętowane i ukryte przez urok. Jeśli pierwsza opcja będzie prawdziwa nigdy nie odzyskasz wspomnień, ale jeśli nie jest to możliwe, po przez złamanie lub zniknięcie uroku, co nastąpi już niebawem.
- Jak pokonać pragnienie?-dopytywał brunet.
- Tak jak to zrobiła dzisiaj Jen, gorzej jeśli nie będzie mogła się opanować, ale nie bierzmy tego pod uwagę. Mam też inną informację, a mianowicie... nie przeszłaś jeszcze przemiany.
- Panie profesorze wampiry przechodzą przemianę w wieku 12 lat.-dodał Liam.
- Tak dokładnie, ale Jen jest jeszcze pół aniołem, a na dodatek jej wampir został uśpiony przez urok, więc przemiana rozpoczeła się od uwolnienia daru, czyli przełamania uroku.
- Co oznacza ta "przemiana"?-spojrzałam po zgromadzonych.
-Przemiane przechodzi każdy nowonarodzony wampir. W przypadku ugryzionych zaraz po obejściu jadu po całej struktórze ciała, a dzieci wampirów 12 roku życia. Dzieci te bardzo szybko rosną i rozwijają się, a w wieku właśnie 12 wyglądają jakby miały 17. Przemniana polega na tym, że przestają oddychać, skóra robi się bledsza, oczy stają się czerwone, a wampirze umiejętności pojawijął się, ale żeby te umiejętności były muszą się żywić krwią.
- To znaczy, że muszę pić krew? Taką ludzką?
- Nie, ale ludzka krew dodaje siły. Masz szczęście, że pani Lawre ma buraczaną roślinę, której soki smakują i mają tą samą odrzywczą działalność co krew ludzka, ale zwierzęca też by się przydała, no i ludzka również.
Na tą wiadomość Liam przytulił mnie do siebie, aby dodać otuchy.

7 komentarzy:

  1. Jpdl! Ale się porobilo!
    Kurcze współczuję Rose. Usłyszeć takie słowa od przyjaciół.... Widzę że zaprzyjaźniła się z Niallem :D bardzo dobrze oby tak dalej :D
    Jennifer to ma przerabane. Dobrze że Liam jest przy niej :D Muszą być razem i nic im w tym nie przeszkodzie! A jeśli tak to zabije tą osobę! Oni muszą być razem!
    Z niecierpliwością czekam na kolejny!
    Kocham :*
    Weronika Dereń :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg nie wytrzymam po prostu jkdsjkjfjkjkr#(jkjkcxbhdsahjejkdskajewlk zajebisty kiedy next? ~cleo

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko jakie ty cuda piszesz kobieto... Umm...nie wiem co powiedzieć po prostu brak mi słów w pozytywnym słowa znaczeniu ;D nie mogę doczekać wie nn pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaaaaaaaaaaaaa! Po prostu Cię kocham!!!!!!?
    ~Aga

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze pokochałam to opowiadanie ♡ tym bardziej że czasem w niektórych momentach przypomina mi "Dary Anioła" ;*
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne.... :**
    czekam na next :DD

    OdpowiedzUsuń